Mały okoń złowiony zimą

Jak złowić okonia zimą

Zimowe łowienie okoni nie należy do najłatwiejszych. Zimna woda na większości łowisk wpływa na obniżenie aktywności ryb. Trudno dobrać się do dużych  okoni a warunki atmosferyczne nie zachęcają do wielogodzinnych wypraw zakończonych kilkoma ledwo wyczuwalnymi braniami. Mimo to uważam, że warto poświęcić kilka zimowych wypadów by spróbować złowić okonia zimą.

Gdzie szukać okoni zimą?

W kanałach (nie zabrzmiało to dobrze :)). Mieszkając na południu polski mam do dyspozycji głównie kanały Gliwicki i do niego przylegające. W wielu miejscach zimą nie zamarza i można z powodzeniem szukać w nich ryb.

Ja zazwyczaj zaczynam zimowe łowienie okoni w miejscach gdzie późną jesienią grupowały się leszcze. W ich pobliżu zazwyczaj kręciło się kilka sandaczy i stado okoni. Czasem mniejsze, czasem większe. Zimą w tych miejscach warto poszukać większych okazów.

Dobre też będą okolice wszelkiego rodzaju budowli spiętrzających wodę (śluzy, tamy, jazy). Rzecz jasna należy pamiętać o regulaminowej odległości pozwalającej wędkować.

Dobre też będą okolice mostów, zarówno tych czynnych jak i już rozebranych.

Miejsca wymienione wyżej są miejscami, w których można najłatwiej zlokalizować okonie zimą. Przez to też są najbardziej oblegane przez wędkarzy, ryby są najbardziej „skłute” i trudno o złowienia okazu.

Idealnie jest gdy na kanale znajdziemy jakieś podwodne zwalisko gruzu, utopione drzewo, zarwane umocnienia brzegu, które wpadły do wody. W tych miejscach zazwyczaj będzie też stado okoni. Może nie tak duże jak w wymienionych najpierw miejscówkach, ale za to zazwyczaj są to ryby większe, a przede wszystkim często takie miejsce jest mniej znane i możemy je mieć tylko dla siebie.

Jak złowić okonia zimą

Drugim rodzajem miejsc, w których łowię okonie są rzeki. Najbliższą mi dużą rzeką z okoniami jest Odra. Ryb szukam w pobliżu główek, w klatkach między nimi, we wstecznych nurtach i jeśli nie zamarzną w starorzeczach. Tu potrzebna jest cierpliwość i współpraca z innymi wędkarzami.

Bowiem znalezienie miejsca gdzie jest solidne stado okoni w interesującym nas rozmiarze czasem graniczy z cudem i można na to poświęcić wiele dni a efekt może być mizerny. Jeśli jednak mamy zgraną grupę kilku osób i podzielimy się miejscówkami do sprawdzenia. Wtedy możemy liczyć że przez całą zimę będziemy mieli miejsce na fajne ryby.

Dodatkowym plusem poszukiwań okoni w rzece jest to, że „przy okazji” możemy znaleźć też klenie i jazie. Te ryby bo wiem zazwyczaj będą zimowały w pobliżu okoni. Do tego też możemy zacząć typować wiosenne miejscówki na łowienie tych gatunków.

Ryb szukam również w zbiornikach zaporowych, żwirowniach, różnego rodzaju zapadliskach. Im mniejsza woda tym bardziej trzeba się spieszyć. Wystarczy bowiem nawet niewielki mróz bo woda pokryła się cienką warstwą lodu i wtedy jest po łowieniu. W poszukiwaniu okoni zimą w wodzie stojącej kieruję się jedną zasadą. Im głębiej tym lepiej. Nie kombinuję. Po znalezieniu najgłębszych miejsc, tylko je obławiam. Najlepsze moim zdaniem są ostre spady, które zaczynają się jak najbliżej brzegu.

Boczny trok i drop shot zimą

Moimi podstawowymi i właściwie jedynymi sposobami by złowić okonia zimą są Drop shot i boczny trok. Nie jestem specjalistą od Texas i Carolina Rig, dlatego też na razie nie będę o tym pisał. Stosuję te metody okazjonalnie i myślę, że dopiero pod koniec sezonu, ewentualnie w kolejnym pokuszę się o kilka zdań na ten temat.

Wróćmy zatem do dwóch głównych technik.

Łowiąc okonie zimą, wiążę zazwyczaj bardzo długi boczny trok. Nie stosuję krótszych niż metr a często końcowy odcinek żyłki czy fluorocarbonu ma ponad 1,5m. Kiedy ryby dobrze biorą łowię na plecionkę a dopiero końcowy odcinek zestawu robię z monofilamentu. Jeśli  ryby żerują słabo bądź bardzo słabo, to w przypływie rozpaczy biorę do rąk bardzo miękką wędkę i kołowrotek z nawiniętą żyłką 0,12 lub 0,14mm. Taki zestaw właściwie nie pokazuje brania, ale za to ryba niemal nie odczuwa oporów przy zasysaniu przynęty. Czasem tylko stosując ten zestaw udaje mi się złowić okonie zimą.

Jeśli chodzi o Drop shot, to mój zestaw nie różni się niczym szczególnym od tego, który stosuję, przez cały sezon. Bardzo czuły kij pozwalający bezpiecznie operować ciężarkami w granicach 20g, plecionka 0,08 i do tego przypon z  dobrej jakości żyłki około 0,18mm.

Zimą łowię głównie na żyłki. Większa średnica pozwala mi bezpiecznie na duże odległości rzucać wspomnianymi ciężarkami a miękkość żyłki daje mi większe szanse na zacięcie najdelikatniejszych brań. Mam bowiem wrażenie, że czasem zbyt sztywny flurocarbon nie pozwala okoniowi, który delikatnie żeruje zassać przynęty na tyle by można go było dobrze zaciąć.

Jak łowić okonie zimą?

POWOLI 🙂

W sumie mógłbym zakończyć na tym jednym słowie ale, że jestem gadułą to trochę się rozpiszę.

Tak jak napisałem powyżej, przynęty prowadzę powoli. Łowiąc na boczny trok staram się by ciężarek nie odrywał się od dna a jedynie po nim przesuwał. Często staję tak by ruchem wędki przesuwać go po dnie. Następnie utrzymując cały czas napiętą linkę wybieram luz i powtarzam całą operację. Zanim też zacznę wybierać linkę robię przerwy.

Brania przy takim prowadzeniu zazwyczaj są bardzo delikatne albo w momencie przesuwania przynęty zaczynamy odczuwać lekki opór. Wtedy zacięcie, lekkie, płynne i zdarza się, że płynnie przechodzimy do holu.

Stosując Drop shot. Robię zazwyczaj jeden obrót korbką podczas przestawiania ciężarka lub częściej płynny ruch szczytówką a kołowrotkiem wybieram jedynie plecionkę.

Ruchy szczytówki gdyby spojrzeć z boku, przypominają delikatne i bardzo płynne falowanie.

Łowiąc zimą okonie w ten właśnie sposób staram się prowadzić przynęty. Wolno i płynnie, falującymi, miękkimi ruchami. Bez mocnych szarpnięć czy podskoków. 

Żałuję, ale o tej porze roku właściwie nie łowię okoni przynętami uzbrojonymi w główki czy czeburaszki. Mimo, że stawiam te sposoby ponad drop shot czy boczny trok, to używając lekkich główek nie miałbym szans dorzucić do stanowisk ryb.

Jakie przynęty używam zimą na okonie?

Stosując wyżej dwie wspomniane metody siłą rzeczy łowię tylko na gumy. Są to przede wszystkim wszelkiego rodzaju jaskółki, twistery, raczki czy inne dziwne robactwo J. Do bocznego troka również stosuję twistery, zarówno te z jednym jak i z dwoma ogonami. Na rynku są tysiące przynęt i każdy z nas musi sobie dobrać te najlepsze do swojego łowiska.

Są jednak dwie cechy wspólne które wyróżniają moje zimowe okoniowe przynęty.

Po pierwsze wielkość. Przynęty zimą stosuję naprawdę niewielkie. Nie przekraczam 5cm a często zdarza się, że gumki na moich zestawach mają niewiele ponad centymetr.

Drugą charakterystyczną cechą są wybierane przeze mnie ( a może powinienem napisać, przez okonie) kolory. Woda zazwyczaj jest super przejrzysta więc i kolory nie będą krzykliwe 🙂

Zimowy okoń z przezropczystej wody

Zimą królują brązy, naturalne odcienie oliwki i szarości. Największą ekstrawagancją jaka czasem mi się sprawdza to kolory w odcieniach brudnej pomarańczy czy przypominających ochotkę.

I to właściwie wszystkie sekrety mojego zimowego okoniowania. Mam nadzieję że poza zastanawianiem się jak złowić okonia zimą, ruszysz nad wodę i dopadniesz prawdziwy okaz 🙂

Czego sobie i Tobie życzę.

Marek

2 myśli w temacie “Jak złowić okonia zimą”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *