Szczupaki w Szwecji czyli Szkierowa wędkarska przygoda dzień drugi

Kolejny dzień na Szkierach zamiast szczupakiem…

…ma nas przywitać słoneczną pogodą, całkowitym brakiem wiatru i zupełnym zanikiem brań. Zatem prognozy i obawy spełniły by się właściwie w stu procentach. Nie poddajemy się jednak i bladym świtem wyruszamy.

Staramy się nie pływać po tych samych miejscach i każda z załóg płynie w innym kierunku. Liczymy, że zwiększy to nasze szanse na złowienie ryb.

Rozpoczynamy wędkowanie od skalnej ściany pionowo wchodzącej do wody z dużą ilością roślin przy samym brzegu przy głębokości dwóch – dwóch i pół metra. Szybko łowimy jedną czy dwie małe ryby i łudzimy się, że może jednak taka flauta i prześwietlona woda nie będą rybom przeszkadzały w żerowaniu. Niestety, kiedy tylko słońce wstaje wyżej ponad horyzont brania ustają całkowicie.

Zmieniamy przynęty, ciężary główek, głębokości prowadzenia. Wszystko na nic. Brań nie ma. Wiemy, że w tych warunkach nie mamy co liczyć, że nagle w pudełku znajdzie się przynęta na widok, której szczupaki oszaleją. Spokojnie więc i bez pośpiechu zwiedzamy kolejne zatoki i zatoczki, kamienne rafy porośnięte morszczynem i szerokie głębokie blaty, na których zazwyczaj ryb nie łowiliśmy.

Szczupaki w słoneczną pogodę nie chcą brać

W jednej z zatoczek widzimy dwie około 50 cm ryby wygrzewające się na płyciźnie a obok nich wielkiego szczupaka dla którego dwa poprzednie mogły by stanowić poranną przekąskę. Maluchy uciekają na widok łódki natomiast „metrówka” nic sobie nie robi z naszej obecności. Topimy więc kamerę i „kręcimy” krótki filmik z metrowym szczupakiem w roli głównej.

Radochy mamy przy tym tyle jakbyśmy go złowili. Na koniec przeprowadzam kilka razy przynętę w okolicy ryby a gdy ta nie reaguje staram się ją sprowokować podając gumę pod nos. Efekt widać na filmie i nie jest to branie 🙂

To przypomina mi ile razy po wykonaniu świetnego rzutu w idealnej miejscówce mówiłem ”gdyby był to by „walnął””. Tego dnia przekonałem się, że jak nie chce to nie ma siły „nie walnie”

Podbudowani nowym doświadczeniem idziemy na … grzyby. Super las, prawdziwki rosną pogoda cudna. Żyć nie umierać.

Przerwa w łowieniu Szczupaków
Wojtek z Matim też podobnie podchodzą do sprawy 🙂 Fot Wojtek

Zbieramy kilka grzybów na jutrzejszą jajecznicę i ruszamy spróbować jeszcze złowić coś wieczorem.

Sprawdzamy wieczorne miejscówki, w których mogły by się pojawić okonie, niestety bezskutecznie. Wydłubujemy kilka pojedynczych ryb z samych trzcin i godzinkę przed spłynięciem w wąskim przesmyku i odrobienie głębszej wodzie postanawiamy ostatni raz położyć kotwicę.

Darek łowi drobniejszymi przynętami, szukając okoni. Kątem oka zauważam że ma zaczep, pod samą łódką, już chcę powiedzieć, że zapomniałem powiedzieć o skalnej ostrej półce z dużym zaczepem, kiedy jego zaczep zaczyna walczyć. Sprzęt raczej okoniowy więc mimo że wędka gnie się do granic możliwości nie spodziewam się ogromnej ryby.

Mam nawet ochotę łowić dalej kiedy jednak widzę skupienie Kuzyna zmagającego się z rybą szybko odkładam kij i biorę podbierak.

Czyżby szczupak, który „uratuje” nam dniówkę?

Ryba w końcu pokazuje się przy powierchni. Mały haczyk z 5 cm przynętą tkwi w rogu pyska. Jeszcze jeden odjazd i jeszcze jeden. Hamulec kołowrotka pracuje prawidłowo, wędka amortyzuje mocne zrywy ale nie ma na tyle mocy by jednym mocnym pociągnięciem szczupak zaparkował w podbieraku. W końcu udaje mi się go podebrać.

Odczepianie, zdjęcia dla potomnych i… Kolejny dzień z metrowym szczupakiem.

Szczupak na spinning
Metrowy Szczupak na zakończenie dnia

Niesamowite jak po wypuszczeniu powoli siada na dnie, w wieczornym ciepłym świetle widać go na płyciźnie odpoczywającego po walce.

Odpływamy.

Wprawdzie miało to być ostatnie kotwiczenie ale wiadomo, że się to tak nie skończy. Zatrzymujemy się jeszcze w zatoce tuż przed pomostem, łowimy dwie czy trzy ryby w tym jedną również „podbierakową „80”.

Szczupak złowiony wieczorem
Końcówka słonecznego dnia potrafi zaowocować piękną rybą

Spływamy. Klarujemy łódkę. Pozostałe ekipy spływają. Wieczorem standardowo raportujemy.

Wyniki ilościowe tak jak się można było spodziewać marne.

Trzy załogi łowią niewiele ponad 30 ryb z czego tylko dwie duże 85 i 100cm.

Pocieszające jest to, że Mateusz z Wojtkiem zaczęli „dobierać” się do okoni i jeśli szczupaki nie będą brały to mamy pierwsze namiary na ładne garbusy.

Okoń ze spadu przy zarośniętm blacie
Piękny szwedzki okoń ( to ten z paskami :)) Fot Mateusz

Liczymy jednak, że prognozy na dni kolejne się sprawdzą zacznie wiać, niebo zaciągnie się chmurami a szczupaki oszaleją na punkcie naszych przynęt.

Jak wyglądał nasz kolejny dzień na Szkierach. W kolejnej części opiszę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *