Jak złowić metrowego szczupaka czyli wyprawa na Szkiery 2017 cz.1

Jeśli w głowie kołata jedna myśl:

Jak złowić metrowego szczupaka?

Jeśli jesień powoli puka do okien, liście jeszcze zielone straciły intensywność barw a na wypady na ryby coraz częściej zabieram cieplejszą czapkę zamiast tej chroniącej od słońca. To wszystko oznaczało jedno. Czas na coroczny wyjazd na podbój szwedzkich szkierów.

Dwa tygodnie przed wyjazdem.

Robię dwie listy. Na jednej znajdują się rzeczy które muszę zabrać ze sobą: ubrania, elektronika, jedzenie, dokumenty itp. Druga to lista ostatnich zakupów wędkarskich, ostateczne uzupełnienie „uzbrojenia”.

Tydzień przed wyjazdem to już początki pakowania. Ubrania w torbach, skrzynia wędkarska kompletna, wędki i kołowrotki sprawdzone przynęt jak zwykle: Za dużo 🙂 i ciągle wrażenie, że jeszcze coś by się przydało.

Ostatnie dwa dni przed wyjazdem to ostateczne ustalanie, o której godzinie i gdzie się spotkamy, którędy jedziemy i ile mamy bagażu.

Dzień wcześniej jadę do Darka. Przepakowujemy graty do samochodu, przygotowujemy łódkę ostatnia weryfikacja zabranych rzeczy i spać. Rano wyruszamy. Po 200 km jesteśmy już u Marcina i znowu pakowanie. Upychamy do bagażnika dwa silniki, kupę gratów. Lekkie rzeczy do łódki. W tak zwanym międzyczasie dociera reszta ekipy jest Zygmunt, Wojtek i Mateusz. Oglądamy nowy nabytek Matiego. Wysokoburtowa aluminiowa łódź, która na Szkierach przejdzie chrzest bojowy.

Humory dopisują. W tym gronie nie widzieliśmy się dawno i perspektywa spędzenia tygodnia na rybnych łowiska w doboropwym towarzystwie wprawia wszystkich w świetny nastrój.

Ruszamy z zapasem czasu około 3 godzin. Niestety jak to w życiu bywa, zapas kończy się na obwodnicy Trójmiasta gdzie kilkunasto kilometrowy korek sprawia, że do portu w Gdyni docieramy na ostatnią chwilę. Ale docieramy!

Teraz już bez stresu.

Jak zwykle wkoło dużo łodzi wędkarskich. Rozmowy o planach i nadziejach na upragnionego metrowego szczupaka. Wjeżdżamy na prom, zajmujemy kajuty, toast za udaną wyprawę, przy mapach i opisach łowisk z poprzedniego wyjazdu. Później spać. Jutro już mamy łowić.

 

Czas na szwedzkie Szczupaki
Dopływamy Do Szwecji

Rano jesteśmy po drugiej stronie Bałtyku, trasę znamy więc wszystko przebiega bardzo sprawnie. Instalujemy się w kwaterze, zrzucamy łodzie, przygotowujemy sprzęt i wypływamy. Łowiska w pobliżu domu mamy rozpoznane więc szybko łowimy pierwsze ryby i ciśnienie powoli opada. Jesteśmy na miejscu mamy przed sobą 5 pełnych dni, które możemy poświęcić tylko na łowienie ryb i odpoczynek w prawdziwie wędkarskim gronie.

Po zaspokojeniu „pierwszego wędkarskiego głodu” systematycznie obławiamy trzcinowiska i co jakiś czas wyciągamy ryby.

Szczupak Złowiony na Jerka
Pierwszy Szczupak ponad 80cm

Wiatr lekko wieje więc wypływamy na otwartą wodę celem sprawdzenia dryfu z jedną i z dwoma dryfkotwami. Pora dnia nieciekawa, nie liczymy na spektakularne wyniki. Wprawdzie są lekkie skubnięcia i odprowadzenie niewielkich szczupaków, ale nic spektakularnego się nie wydarza. W pewnym momencie szybko łowimy dwie fajne ryby. Po przepłynięciu kolejnych kilkunastu metrów, lekkie przytrzymanie, zacięcie i… ryba zamiast wariacko walczyć powoli odpływa. Jest DUŻY!. Powoli pompuję do łódki, Darek bierze podbierak, pewne lądowanie i…. Czyżby po trzech godzinach złowiliśmy metrowgo szczupaka?. Dalej wszystko sprawnie. Podbierak w wodzie z rybą. Odczepiamy, kilka zdjęć i mierzenie: 103cm.

Jak złowić metrowego Szczupaka
Pierwszy Metrowy Szczupak Wyprawy

Fantastyczne uczucie. Pierwszy dzień i już tak piękna ryba. Wysyłamy SMS do chłopaków z dwóch pozostałych łodzi i wydaje się, że znamy odpowiedź na pytanie jak złowić metrowego szczupaka. Teraz płyniemy pozwiedzać.

Sprawdzamy okoniowe miejscówki, zatoczki, których nie odwiedzaliśmy podczas poprzedniej wyprawy, szukamy nowych miejsc.

Dzień powoli się kończy i wracamy do domku.

Zawsze, odkąd pamiętam wyjazdy z Marcinem (głównym organizatorem całego zamieszania). Wieczorem, każdy zdaje raport: ile ryb złowił, na jakie przynęty, jak uzbrojone, na jakich głębokościach i w jakich miejscach.

Można się śmiać z tych statystyk, można je traktować z przymrużeniem oka, jednak są wielką bazą wiedzy i nawet w najtrudniejszych warunkach pozwala to zwiększyć szanse na złowienie większej ilości ryb.

Po pierwszym dniu nasze wyniki (6 osób / trzy łodzie) wyglądały następująco:

Około 70 ryb 7 ryb ponad 80cm w tym jeden metrowy szczupak. Niestety brak było okoni w miejscach, w których łowiliśmy je rok temu regularnie. Tu trzeba również zaznaczyć, że rybą nr jeden dla jednej z załóg był właśnie okoń.

Jak na niepełną rozpoznawczą „dniówkę” naprawdę dobrze. Niestety kolejny dzień zapowiadał się nie dość, że słonecznie to jeszcze do tego bezwietrznie. Więc zupełnie nie szczupakowo co mogło przełożyć się na wyniki. Czy tak było?

W kolejnej części opiszę…

Jak złowić szczupaka w płytkiej wodzie, czyli ostre poderwanie kontra wolny opad.

Należało by zacząć od tego co to jest płytka woda. Dla jednego będzie to głębokość dwóch metrów dla innego niespełna 50cm.

Dla uproszczenia przyjmijmy, że za płytką wodę uznamy głębokość do dwóch metrów. Aby nie było jednak tak łatwo to trzeba pamiętać że szczupaki rzadko będą przebywały na płaskim, nie pokrytym roślinami, kamieniami, załomami dnie. Owszem trafi się tam pojedyncza ryba, ale nie na takich miejscach należało by się skupiać.

Jeśli mamy dwa metry głębokości to część „wody” zajęta będzie przez kamienie, głazy, rośliny, karcze. Do poprowadzenia przynęty pozostanie nam zatem maksymalnie jeden metr toni. Liczymy na to, że spomiędzy podwodnych przeszkód, nierówności dna do naszej przynęty „wyskoczy” ryba.

Łowienie z łódki
W każdej chwili może nastąpić jedno z niewielu brań tego dnia.

Jeśli temperatura wody jest wysoka, pogoda „szczupakowa” a ryby aktywne to nawet agresywnie poprowadzona guma, wobler (w tym rzecz jasna jerk), wszelkiego rodzaju obrotówki będą skuteczne. Gorzej jednak, jeśli naszą płytką wodę prześwietli ostre słońce, tafla wody będzie lekko pomarszczona, bądź gładka jak stół a woda zimna. Wtedy szczupaki nie tylko nie będą chciały trącić przynęty ale i nie będą chciały jej nawet odprowadzić.

Jak zatem złowić szczupaka w takich warunkach?

Ja używam wtedy właściwie tylko gum i łowię tylko z opadu. Im dłużej trwający opad tym lepiej, cały czas jednak pamiętamy, że do dyspozycji mamy tylko około metra wody i na tej przestrzeni mamy idealnie poprowadzić przynętę.

Kluczem do sukcesu jest wtedy takie dobranie przynęty by pracowała nawet na lekkiej główce. Lekkiej to znaczy maksymalnie 5g!. Tak, maksymalnie 5g. Tylko podczas ekstremalnego wiatru założę coś cięższego, jednak jest już przysłowiowy akt rozpaczy.

Drugą sprawą jest praca przynęty. Musimy rippera, czy twistera tak dobrać by ogon w trakcie opadu pracował. Ideałem jest jednak jeśli przynęta dodatkowo podczas opadu buja się na boki. To właśnie ten typ pracy w połączeniu z „kopiącym” ogonem jest mym ideałem podczas szukania ryb w płytkich łowiskach.

Jest jeszcze jeden trik podczas łowienia szczupaków na tak płytkiej wodzie.

Ciągłe, absolutnie ciągłe zwijanie linki. Opad jest tak krótki a obciążenie gumy tak lekkie, że warto od razu po podbiciu przynęty powolutku zacząć zwijać. Tak by napięta linka dodatkowo „pozycjonowała” gumę i sprawiała, że opadający ripper będzie pracowała w poziomie a nie będzie wyglądał jak kamień spadający do dna z wirującym ogonkiem.

Pamiętać też należy, by w miarę możliwości, szczytówka naszej wędki była jak najwyżej nad wodą. Da nam to dodatkowe ułamki sekundy opadu i zwiększy szansę na złowienie ryby.

Podsumowując. Nasza przynęta wpada do wody. Błyskawicznie zamykamy kabłąk odczekujemy sekundę do trzech i poderwanie. Może być z tzw podwójnym podbiciem. Następnie szybko wybieramy luz i na napiętej plecionce powolutku zwijamy i znowu poderwanie. Im bliżej mamy siebie przynętę tym opad może być dłuższy. Kąt poderwania jest mniejszy przez co przynęta wyżej „podskoczy” a przez to też dłużej będzie opadać. Często ryba odprowadza naszą przynętę i dopiero pod samymi nogami, czy burcie łódki decyduje się na atak.

Szczupak złowiony na spinning
Szczupak złowiony z płytkiej prześwietlonej wody

Polecam spróbować łowić w takich warunkach.

Jest to świetny poligon doświadczalny a skupiając się na najdrobniejszych szczegółach doskonalimy własną technikę i dobór przynęt.

Kiedy zaś przyjdzie czas ostrego żerowania z tą wiedzą możemy „zrobić” naprawdę niesamowity wynik.